Udało mi się trafić na Transparency Camp Polska, gdzie miałem dziś przyjemność zamienić kilka słów z Anną Kuliberdą na temat barier w rozpowszechnianiu idei otwartych danych. Problemy są trzy:
- Przekonanie organizacji publicznych do publikowania danych publicznych (mapy, statystyki, akty prawne…) w otwartych formatach (czyli takich, które pozwolą na powtórne użycie np. w aplikacji czy usłudze internetowej).
- Przekonanie developerów do użycia takich danych – wymyślenia aplikacji, które będą miały „wartość dodaną”.
- Rozpropagowanie rozwiązań opartych o tak przetworzone dane, tak aby były społecznie istotne – popularne, wywierające wpływ na jakiś obszar życia.
Dlaczego ten genialnie prosty pomysł jest genialny? ;)
Primo – Wizerunek: Miasto buduje wizerunek miejsca wspierającego nowe technologie oraz kreatywne i przedsiębiorcze osoby. Tym samym przyciąga takie osoby z innych miast (zwłaszcza jeśli impreza jest cykliczna). Naturalnie musiało by to być odpowiednio nagłośnione i uwzględnione w strategii promocji i komunikacji.
Secundo – Korzyść i oszczędność: Mieszkańcy zyskują użyteczne aplikacje. Ich koszt jest prawdopodobnie wielokrotnie niższy, niż rozwiązania tworzone przez duże firmy informatyczne (które zazwyczaj tworzą totalnie nieprzyjazne rozwiązania, które uzależniają zleceniodawcę od dostawcy – niestety taka jest smutna prawda).
Tertio – Świadomość: …tego, że otwieranie danych (a nie tylko ich dostępność) jest korzystne społecznie.
Pasuje mi to idealnie do Poznania – miasta „know-how”? ;)

No ale widzisz, gdy na pierwszym etapie wszystko się blokuje, dalsze nie mają szans na wykazanie się. Zapotrzebowanie na różne dane (które mają instytucje) jest duże, dostępność - mała.
OdpowiedzUsuńw takich imprezach jak Transparecy Camp chodzi właśnie o uświadamianie i wywieranie wpływu na decydentów w tym "pierwszym etapie" jak to nazwałeś.
OdpowiedzUsuńJest też tak, że dostępność zazwyczaj jest, natomiast otwartości nie ma. Tzn. np. dane są dostępne w PDF-ie z obrazkiem skanu ;)
No tak, nie pomyślałem o słynnym pdf-ie ze skanem :)
OdpowiedzUsuńMieliśmy kiedyś klienta - w umowie "materiały będą dostarczone w formie elektronicznej". Przysłali kartki zapisane długopisem, dostali odpowiedź, że nie tędy droga :)
Dzień później, przysyłają w "formie elektronicznej", czyli ów kartki w formie skanu. Bosko.