Dlaczego taki tytuł? Zainspirował mnie projekt odrolnika.pl. Dostawy ekologicznej żywności do domu. Marchewka od konkretnego rolnika, mleko od wybranej krowy (wiedzieliście, że krowy dają mleko o różnych parametrach ?!?!).
Co ma do tego Internet? Pozornie niewiele. I właśnie o to chodzi. Sam biznes nie polega na sprzedawaniu wirtualnej usługi. Odrolnika.pl wpisuje się w trend rosnącej świadomości konsumentów, którzy chcą wiedzieć co kupują i co jedzą. Z drugiej strony rolnik w takim modelu zarabia wielokrotnie więcej (mniej pośredników). Ale to właśnie dzięki Internetowi połączenie konsumenta z producentem jest takie łatwe.
Internet gra rolę łącznika – daje pełną informację (od ekspedientki w sklepie nie dowiemy się z jakiej krowy jest mleko które kupujemy ;)) i umożliwia złożenie zamówienia. Przez Internet, twórcy zamierzają zapewne także docierać do grupy docelowej.
Na pierwszy rzut oka widać, że twórcy odrolnika.pl mają bardzo dobrze przemyślany model biznesowy, ale dopiero zaczynają rozkręcać działalność. Składanie zamówienia odbywa się przez wysłanie na adres e-mail formularza, który możemy ściągnąć ze strony www. Takie rozwiązanie jest prymitywne, ale tanie i pewnie wystarczające. Podoba mi się takie minimalistyczne podejście. Takie „Think big, start small”. Wyobrażam sobie, że jak biznes zacznie się kręcić na poważnie, serwis zacznie przypominać platformę e-commerce.
Odrolnika.pl przypomina mi w pewnym sensie foodzie.com. Serwis działający w USA, który umożliwia kupowanie żywności wytwarzanej w rodzinnych gospodarstwach. Foodzie.com, tak naprawdę, dostarcza tylko silnik e-commerce, do którego włączają kolejnych wytwórców. Oczywiście dobór producentów jest przemyślany: tylko wyjątkowe, wytwarzane w ekologiczny sposób produkty. Proste, genialne, skalowane (!).
Internet spłaszcza świat. Informacja jest bardzo zdefragmentaryzowana, ale jednocześnie, dzięki takim rozwiązaniom jak foodzie.com jesteśmy w stanie dotrzeć do bardzo unikalnych produktów, usług, informacji. Teoria długiego ogona działa. Pojedynczy rolnik sprzeda na lokalnym rynku niewiele. Dzięki odpowiednim narzędziom internetowym może dotrzeć do dużego rynku zbytu. Pod warunkiem, że skala rozwiązania będzie odpowiednio duża (jeśli sam założy e-shop, szanse powodzenia maleją).
Mam nadzieję, że za rok, dwa na odrolnika.pl krakowianin będzie mógł kupić ser koryciński (od Pani Jadwigi z Korycina), a białostoczanin oscypek z Bustryku (od bacy Lassaka).

1 komentarze: