poniedziałek, 22 marca 2010

Co Jaś za młodu nabloguje, tego Jan może żałować…

My dorośli nie mamy tego problemu. Raczej nikt nie wygrzebie z Internetu tego, że ktoś, kto teraz jest dyrektorem zapalił kiedyś marihuanę z kolegami na przerwie. Albo, że osiemnastkowa impreza kogoś kto kilka lat później postanowił być księdzem, skończyła torsjami i tragicznym syndromem dnia następnego.
Nie mamy tego problemu, bo nie pisaliśmy blogów, nie dodawaliśmy zdjęć do profili w Naszej-Klasie, nie umieszczaliśmy komentarzy. Jeśli korzystaliśmy z komputera, to do grania. Nie było „social Web”. Bariera publikowania w sieci (jak już się pojawiła) i dzielenia się szczegółami z naszego życia z niemal każdym była bardzo wysoka (trzeba było być programistą). Ta bariera zapewniła nam to, że pewne fakty zostaną tylko naszych wspomnieniach i na zdjęciach pochowanych gdzieś w pudełkach z pamiątkami. Ta bariera ochroniła nas. Sorry za górnolotność, ale w pewnym sensie zapewniła nam niewinność.
Przeżywaliśmy przecież – tak jak przeżywają teraz młodsze pokolenia - częste zmiany poglądów, eksperymenty młodości, okresy „burzy i naporu”, słuchaliśmy New Kids on the Block, czy MC Hammera. To rzeczy zupełnie normalne.
Ale dzieci, które teraz idą do szkoły. Dzieci, które teraz mają 7, 10 czy 15 lat mają problem.
To co w naszym przypadku zostało we wspomnieniach i wyblakłych zdjęciach, w przypadku tych dzieci – zostanie w Internecie.
Dzięki mediom społecznościowym bariera publikacji upadła. Każdy może umieścić informację co dziś zjadł na śniadanie czy zdjęcia z wczorajszej imprezy.
A dzieci i nastolatki korzystają z Internetu bardzo intensywnie:

Źródło: Eurobarometr 2008, raport EU Kids Online 
(via internetstats.pl: http://www.internetstats.pl/index.php/2010/02/korzystanie-z-internetu-wsrod-dzieci-i-mlodziezy-2005-2008/)

Czyli można powiedzieć, że WSZYSTKIE dzieci i młodzież korzysta z Internetu. Oni nie będą już używać terminu „internauta”, bo internautą będzie KAŻDY.
Korzystają z serwisów typu fotka.pl, epuls.pl i przede wszystkim: nasza klasa.pl.

Ale problemem nie jest dostęp do narzędzi i niska bariera publikacji. Problem to brak świadomości. 16-letni Jaś, który akurat tego wieczoru słuchał dużo Rage Against the Machine może umieścić post, w którym wypowiada się na temat stosunku do wojska, państwa i jakichkolwiek form rządu. 24-letni Jan, student politologii, może mieć problem z wytłumaczeniem tego faktu podczas rekrutacji na staż na placówce dyplomatycznej.
Taka sytuacja, nie jest zupełnie beznadziejna i z pewnością możliwa do wyjaśnienia. Ale może zaważyć o korzystnym lub nie potoczeniu się spraw. Może zaważyć o ważnych decyzjach dotyczących przyszłości Jana, a nie do końca od niego zależnych… I tu dochodzimy do kwestii dbania o swoją reputację i wizerunek w sieci.
Moim zdaniem, dzieci, które teraz idą do szkoły powinny być uświadamiane o tym, w jaki sposób korzystać z Internetu w taki sposób, by transparentność, którą zrozumieją zapewne dużo później, nie była dla nich problemem i nie ciążyła na ich reputacji. To brzmi dziwnie „uczyć dzieci dbania o reputację w przyszłości” – prawda? Ale tak naprawdę może to się sprowadzać to uczenia o tym, że sieć nie jest anonimowa, że trzeba być uprzejmym i odnosić się z szacunkiem do innych. Że należy pomyśleć dwa razy, zanim się cokolwiek opublikuje.
Pamiętajmy, że mówimy o ogromnej części społeczeństwa, w której odsetek korzystających z Internetu jest dużo wyższy od średniej UE (TAK!). Postarajmy pomóc im wykorzystać szanse jakie dają nowe media.

Tylko jak? Szkolić pedagogów? Szkolić rodziców? Dodatkowy przedmiot: nowe media? Myślę, że jednorazowa akcja nic nie zmieni. Długotrwała kampania społeczna + szkolenia dla pedagogów, rodziców, dzieci mogły by poprawić jakość korzystania z internetu, a na końcu - może także - jakość treści w internecie.

---------------------------------------------------------------------------------------------------
P.S. Jeśli poruszamy temat przyszłości dzieci, to chciałbym Wam zaproponować mega prosty i szybki sposób na „zrobienie czegoś dobrego” w tej sprawie. Wystarczy dorzuć się po 10 zł na tę zbiórkę:
http://siepomaga.pl/r/stypendiadladzieci
Ile to 10 zł: Dwie kawy? Jedno piwo w knajpie? Dzięki 10 zł dzieci z małych szkół wiejskich pójdą na zajęcia, które - być może - pomogą im kiedyś zmienić świat ;)
Ani ja, ani serwis www.siepomaga.pl nie ma z tytułu zbiórki, żadnych korzyści materialnych. Jeśli zaś chodzi o korzyści niematerialne – mnóstwo. Ja np. mam świetne samopoczucie po dorzuceniu tych 10 zł :D

2 komentarze:

kuba pisze...

"Korzystają z serwisów typu fotka.pl, epuls.pl i przede wszystkim: nasza klasa.pl PODAĆ STATY." :D

Paweł Stempniak pisze...

@kuba: :) dzięki za wyłapanie. jak widać odpowiednich "statów" nie znalazłem.

Prześlij komentarz