piątek, 26 lutego 2010

Świeża sztuczna trawa prosto od LOT-u


Astroturfing to pojęcie z pogranicza marketingu i PR. Polega na preparowaniu i wprowadzaniu w życie akcji, które mają wyglądać na spontanicznie i przekonująco w oczach odbiorców. Po polsku możemy to nazwać „sianiem sztucznej trawy” („Astroturf” to nazwa amerykańskiej marki sztucznej trawy).

Jedną z bardziej kontrowersyjnych akcji „siania sztucznej trawy” popełnił Wal-Mart, który stał za  blogami „niby-spontanicznych” i „niby-nie-związanych-z-marką” osób. Sprawa stara jak świat.

Takie numery przechodzą w mediach jednokierunkowego przekazu. Z reklamą w telejajcu nie podyskutujesz, chociaż pewnie wiele razy rzucałeś w ekran delikatnie: „Jużci nalepsza oferta na rynku! Oszuści!”, albo w przerwie meczu: „W d… mam te Wasze tampony! Dawać mecz!” ;).

Ale nie przejdą w social media. Nie przejdą na Facebooku.

Oto pomysł LOT-u na kontakt z odbiorcami na swojej Stronie na Facebook-u: artykuł Tomka – „doświadczonego podróżnika” z poradami dotyczącymi podróżowania samolotem.
Oto fragment:
„Cześć! Nazywam się Tomek. W swoim życiu odbyłem niejeden lot samolotem, więc mogę się nieskromnie nazwać doświadczonym podróżnikiem. Chcę podzielić się z Wami kilkoma bardziej i mniej cennymi radami w temacie. Słowem - wszystko co powinniście wiedzieć o podróży samolotem, o co boicie się zapytać :)”
Chciałbym zadać Tomkowi pytania (właściwie zadałem je w komentarzach, ale jeszcze bez odpowiedzi): Kim jest właściwie jesteś? Dlaczego postanowiłeś udzielać się na stronie LOT-u? Dlaczego mam Ci ufać skoro nic o Tobie nie wiem? Dlaczego nie przedstawisz się – jak każdy na Facebook-u – z imienia i nazwiska?
No i chciałbym, do jasnej ciasnej, wejść na Twój profil i zobaczyć wspaniałe zdjęcia jakie zrobiłeś w trakcie swoich licznych podróży! Serio, chciałbym, bo sam uwielbiam podróże!

Dalej jest jeszcze gorzej:
„Zacznijmy od samego początku, czyli decyzji o podróży samolotem. Hmmm… Przyjemne uczucie :) Oczywiście najlepiej latać LOT-em.
Huh??!! Pomyślcie jak Wasi znajomi zareagowali by gdybycie dawali im rady dotyczące lotów i wtrącili: "Oczywiście najlepiej Lotem". Serio, wyobraźcie to sobie przez chwilę.


Twórcy pomysłu z artykułami Tomka (tak, to ma być cała seria) chcieli zrobić "dobry marketing". Taki który podkreśla walory marki, sprzedaje produkt w ciekawym kontekście. A tak naprawdę wystawili markę się na strzał...

Nawet jeśli Tomek istnieje, to po prostu źle to rozegrano. Facebook pozwala na bardzo bliski kontakt, np. w porównaniu z artykułem w prasie (ale nawet tam nie podpisano by go "Tomek"). Chcę zobaczyć kim jest osoba, która chce mi doradzać w bardzo istotnej srpawie jaką jest podróżowanie samolotem.

Facebook nie służy do siania sztucznej trawy. LOT to wspaniała marka z wielką tradycją. Nie róbcie nam tego. MY naprawdę wolimy rozmawiać z PRAWDZIWYMI LUDŹMI, a nie z MARKAMI. WY nie?

1 komentarze:

Zbirkos pisze...

Ten Tomek to napewno słynny agent Tomek :)

Prześlij komentarz