sobota, 14 listopada 2009

Perfekcjonizm to zuo


Jednym z etosów pracy wpajanych nam od kołyski jest perfekcjonizm. Czy słusznie?
Czy czasach hiperdynamicznych zmian dopracowywanie produktu do ostatniego szczegółu ma sens? Na pewno jeśli pracujesz w przemyśle lotniczym, medycznym lub w banku. Czyli wtedy gdy w grę wchodzi życie lub pieniądze. Giganci Internetu dają jednak przykład, że perfekcjonizm nie jest tym czego oczekują klienci w Internecie.
Tzw. perpetual beta – ciągła beta, status produktu niefinalnego i w ciągłej zmianie – stała się niemal znakiem produktów Googla.



Jeff Jarvis opowiada (video wyżej) dlaczego perfekcjonizm ma słabe notowania w erze Internetu:
Perfekcjonizm zwalnia z poczucia obowiązku ulepszania produktu
To twórca zazwyczaj decyduje, że jego produkt jest perfekcyjny, gdy skończy dzieło. Jest to zawsze subiektywna ocena.
Będziesz zaskoczony… gdy Twój klient będzie miał nieco inne zdanie.
Zwiedziesz klienta… bo powiesz mu, że dajesz coś perfekcyjnego i nie ma potrzeby ulepszania. (jako klient operatorów komórkowych/dostawców internetu nie raz miałem do czynienia z tego typu arogancją)

Jeśli jednak przyznasz, że Twój produkt nie koniecznie jest idealny, ale chcesz go dać klientom by ulepszać go razem z nimi:
Otwierasz się na: lekcję, sugestie, ulepszenia, inny punkt widzenia
Jest mniejsza szansa na to, że zawiedziesz klienta.
Pragmatycznie: szybciej dostarczasz produkt na rynek. (patrz: rysunek niżej)



Źródła: 
http://www.youtube.com/watch?v=qJ2mLx9TrNs
www.deanwithney.com

2 komentarze:

bartlomiej.brzoskowski pisze...

"Perfekcjonizm zwalnia z poczucia obowiązku ulepszania produktu"? Chyba tylko idiotów. Perfekcjonizm to nie tylko przekonanie, że stworzyło się najlepsze cośtam. To również dążenie do stałego ulepszania. Taki Perfekcjonizm 2.0 :)

Paweł Stempniak pisze...

Spora dyskusja na ten temat wywiązała się tutaj: http://www.facebook.com/note.php?note_id=324256105316

Perfekcjonizm to dążenie do dopracowania produktu w jak najmniejszym szczególe i wykonywanie czynności najdokładniej jak to możliwe(taka ogólna definicja). Po prostu wydaje mi się, że pracując nad produktami i usługami internetowymi "dla ludu" nie jest to czynnikiem sukcesu, a wręcz może się przyczynić do porażki - np. wyparcia przez kogoś kto dostarczył funkcjonalność której użytkownicy potrzebowali, nie dopracowując jej w każdym szczególe.
Pytanie co jest ważniejsze: dostarczyć funkcjonalność na rynek w czasie T, czy pracować nad stabilnością rozwiązania aż do poczucia "perfekcji" w czasie Tx3 ?

Prześlij komentarz