Wydaje mi się, że zbliżamy się do momentu, w którym strona www będzie najmniej istotnym elementem komunikacji marketingowej w Internecie. Za 2-3 lata strony www przestaną mieć znaczenie. Dlaczego? Przez te cholerne Web 2.0 i serwisy społecznościowe.
Coraz więcej Brandów aktywnie udziela się na Facebook-ach, MySpace-ach czy Flickr-ach tego świata. Coraz częściej korporacje zatrudniają social media managerów lub community managerów. Ba! Nawet NGO-sy zdają sobie sprawę, że o wiele efektywniejsze od superfajnej strony www jest profil na Facebooku.
Dlaczego tak się dzieje?
Aby wejść w interakcję, porozmawiać lub zostać zauważonym przez innych trzeba wyjść na miasto, wpaść na imprezkę, zaczepić człowieka na przystanku. Być tam gdzie są jacyś ludzie. Facebook, Nasza-klasa, Fotka, Twitter czy Blip są takimi właśnie rynkami miejskimi, klubami i kawiarniami. Oczywiście w takich miejscach trzeba umieć się znaleźć. Scott Monty – head of social media w Fordzie – porównuje Twittera do wielu cocktail party: „Trzeba wiedzieć na jakie warto się wybrać”. Nie wystarczy więc po prostu „być”. Na nic też przyzwyczajenia ze „starego marketingu”, bo jak głosi napis na wizytówce Hugh Macleoda: „Jeśli być mówił do ludzi tak jak reklama mówi do ludzi, dostałbyś w mordę”:

Jest jeszcze jeden prozaiczny powód – wyszukiwarki i kontent. Dzięki aktywności w mediach społecznościowych marka rozprzestrzenia swój kontent – rozmowy z internautami, profile, zdjęcia, video… Dzięki temu, po wpisaniu do Gógla nazwy brandu, użytkownik może dotrzeć do bardzo wielu źródeł informacji, na które brand ma wpływ. Oczywiście pod warunkiem, że jest aktywny w tych mediach.
A strona www? Kogo obchodzi strona www? Jej rola sprowadzi się do wizytówki lub zestawu wymaganych informacji (np. na temat oferty), a firmy będą ją traktować tylko marginalny element obecności w Internecie.
2 komentarze:
Na pewno masz sporo racji, jeśli idzie o świat korporacji. Jednak w biznesie opartym o WWW mamy sporo mniejszych firm, niszowych, które nie muszą wychodzić "do wszystkich", tak ja to odbieram.
Rzeczywiście na co dzień mam doczynienia z korporacjami. Jednak zazwyczaj sytuacja wygląda tak, że korporacje zaczynają się czymś interesować jak już nie jest innowacją tylko staje się koniecznością, jest w fazie dojrzałości... jednym z moich zadań jest zmieniać ten stan rzeczy :) i przekonywać, że nieznane nie musi być takie straszne :)
Firmy małe, niszowe... to jest właśnie świat mediów społecznych! Długi ogon. Niskie bariery wejścia. Większy koszt czasu i zaangażowania niż cash.
Nie ma lepszego obszaru gdzie małe i średnie firmy mogą śmiało konkurować, a nawet być lepsze od wielkich korpo... :)
Prześlij komentarz