czwartek, 31 lipca 2008

Frontend głupcze!


Często zdarza mi się polemizować ze stwierdzeniami typu "ale czym to się różni od forum", "przecież ta funkcjonalność od dawna jest w Nokii", "robiliśmy to już sto razy tylko może wyglądało inaczej"...
Mowa o formie a.k.a. front-end'zie, interfejsie, itp...

Tak, być może blog ma funkcjonalności podobne do forum. Jednak sposób korzystania i wartość dla użytkownika są inne i decydują o wyborze właśnie tej formy komunikacji.
Internet w komórce? Jest już chyba w każdej, ale to własnie iPhone generuje 50x więcej zapytań via Google niż jakikolwiek inny telefon (wg Vica Gundotry z Google).

Jeśli przyjmiemy założenie, że każdy soft (i interfejs jaki jest z nim związany) stoi na przeszkodzie wykonania konkretnej czynności, być może będziemy projektować lepsze urządzenia, narzędzia internetowe, aplikacje.

Mam przeczucie, że z takiego założenia wychodzą także projektanci Apple. Ich celem jest stymulowanie chęci i pomaganie w adaptacji wykonywania konkretnych czynności.

Foto: http://davidcann.com/iphone/

wtorek, 29 lipca 2008

Jak robi się znak STOP w agencji


Powstało już wiele filmików parodiujących pracę na linii agencja - klient: słynny "The brake up" czy "Make my logo bigger"

Co by się stało gdyby znak STOP został wykonany przez agencję na zlecenie brand managerów dużej korporacji:


A przecież (jak zwykle) wszyscy chcieli dobrze...

Sharing: Brand new
Foto: adobemac

niedziela, 27 lipca 2008

Mniej gadania, więcej robotania.

Artur Kurasiński podzielił się doświadczeniem start-upowca na swoim blogu. To są naprawdę wartościowe przemyślenia:
Masz łeb pełen nowatorskich pomysłów? Wake up Neo. Nie jesteś sam a w dodatku zapewne zaliczasz się do grupy osób, które swoją przygodę z biznesem zaczynają i kończą od zapiania swojego pomysłu…

i dalej...
Pomysł na papierze równa się zero złotych. ZERO.

Przypomniała mi się w związku z powyższym historia Southwest Airlines – najbardziej dochodowej linii lotniczej w USA. SWA to linie, które prowadzą bardzo innowatorskie działania w internecie. Jednym z ich miejsc ich komunikacji z klientami jest świetnie prowadzony blog. Jest on elementem szerszej strategii obecności w social media. Ale o social media może innym razem.
Nawiązując do posta Artura i sposobu działania SWA – krótki film instruktażowy dla start-upowców:



Bez dwóch zdań. Nie jest to czego nas uczyli. Nagradzać za błędy? To jakaś paranoja? Tylko na pierwszy rzut oka. Bez gotowości na popełnienie błędu, lepiej w ogóle nie bierać się za budowanie start-upa.
A co z pieniędzmi? Oto rada: wyrzuć swój pięcioletni biznesplan, zacznij teraz i nie bierz żadnych pieniędzy!
Taking money from someone else kills more start-ups than anything else does. Do everything you can to avoid taking money. If you must, your best prospects are potential customers. You have something they want, so if they invest in you, it can be a win-win situation.

Robić, robić, robić :)

środa, 16 lipca 2008

Social, social, social...

Ostatnio pracowałem nad kilkoma projektami mającymi na celu zaangażowanie marki w social media, czy social networking. Oczywiście w dużej mierze była to praca ewangelizatorska, która - miejmy nadzieję - przyniesie wkrótce owoce.
O tym jak bardzo różni się podejście do działań w social media od działań marki w tradycyjnych mediach może napiszę wkrótce. Dziś chciałbym napisać jak bardzo te działania nie muszą się różnić.

Działania w mediach tradycyjnych (nie biorąc pod uwagę PR) to kupowanie powierzchni i umieszczanie w tej powierzchni przekazu reklamowego.
Podobnie można działać w social media. Social media można kupować i liczyć na szybkie efekty tak jak w tradycyjnej kampanii reklamowej. Efekty te tak samo szybko zanikają.
Działanie takie ma swoje plusy. Minusem jest przegapienie szansy jaką jest nawiązanie prawdziwego kontaktu, rozmowy z ludźmi zaangażowanymi w uczestnictwo w social media (np. z bloggerami i ich czytelnikami, uczestnikami sieci społecznościowych). To jest wielka strata.

Jak można kupować social media:

Reklama: nic prostszego. Nasza-klasa niedawno otworzyła swoje biuro sprzedaży i można się z nimi dogadać, że np. chcemy umieścić nasze nośniki reklamowe lub podziałać niestandardowo - np. stworzyć fikcyjne profile reklamowe, itp. Podobne biura sprzedaży posiada (wg IDG) MojaGeneracja, Fotka, Epuls i Grono. Pozostałe serwisy społecznościowe zapewne znajdują się w sieciach typu Ad.net czy ARBOmedia. Chyba nie ma w Polsce domu mediowego zajmującego się tylko i wyłącznie reklamą w social media.

Sponsoring: ciekawy polski przykład to Agito oraz Maciej Budzich i jego blog Mediafun. Jest to pierwszy przykład długotrwałej współpracy firmy i bloggera. Agito mówi "jesteśmy otwarci na nowe media, jesteśmy podobni do Was innowatorzy". Zastosowana przy tym przejrzysta komunikacja tego dilu wspiera ten przekaz. Sponsorowanie działań związanych z social media to dobry pomysł szczególnie dla firm, którym zależy na "early adopters", trendsetterach technologicznych, geek'ach. To często młodzi ludzie lub ludzie, którzy są otwarci na nowinki - lubią próbować i wydawać pieniądze na gadżety. Potem polecają je znajomym...

Wydaje mi się, że powyższe metody są dość proste. Wymagają minimum wyczucia i odwagi. Są to metody niewątpliwie tańsze i skuteczniejsze od kampanii zasięgowych.
W tym roku zobaczymy jeszcze kilka ciekawych kampanii angażujących głównie social media. Zachęcam do bacznego przyglądania się. Cały czas uczymy się nowych mediów...

Źródło: www.web-strategist.com

wtorek, 1 lipca 2008

Kodeks urzędnika w sieciach społecznościowych


Znak czasów. Jak podaje Mike Butcher w Techcrunch UK, brytyjski parlamentarzysta Tom Watson ogłosił (nota bene - w parlamencie!) pięć zasad korzystania z serwisów społecznościowych (np. takich jak nasza-klasa.pl) . Oto one:

1. Bądź wiarygodny.

Bądź fair, dokładny i transparentny.

2. Bądź spójny.

Zachęcaj do konstruktywnej krytyki i do rozważań. Zawsze bądź serdeczny, uczciwy i profesjonalny.

3. Reaguj odpowiednio, bądź wrażliwy.
Jeśli zdobędziesz jakieś doświadczenie/insight, dziel się nim z innymi w odpowiednim momencie.

4. Bądź zintegrowany.

Gdziekolwiek możliwe, zestrajaj aktywność online z komunikacją offline.

5. Bądź w służbie obywatelom.

Pamiętaj, że jesteś ambasadorem swojej organizacji. Gdziekolwiek możliwe informuj o swojej roli jako reprezentanta swojego departamentu czy agencji.


Mike Butcher przyrównuje tę listę do zasad np. wystąpień w jakichkolwiek innych mediach. I słusznie. Ludzie (nie tylko urzędnicy) czasami mają wrażenie, że internet daje szansę na inne, "wirtualne" życie. A to co robimy w sieci jest wybaczane lub niewidoczne w "prawdziwym" świecie...

... Co dobitnie zbadał Arkadiusz Kasandry :)