środa, 28 maja 2008

Nowe medium - stare przyzwyczajenia

Internet pobił radio. Wydatki na reklamę on-line osiągnęły w 2007 roku 743 mln złotych.
Komentarze do tego wydarzenia można zobaczyć:
u Dominika Kaznowskiego
w Wirtualnych Mediach
na Interaktywnie.com

i pewnie wielu innych miejscach.

Dla kogo jest to dobra wiadomość? Paradoksalnie dla tych, którzy bronią podejścia do reklamy polegającego właśnie na wyciąganiu jak największej kasy od dużych i wydawaniu ich u wydawców. Cieszą się więc: domy mediowe, portale oraz Ci marketerzy, którzy wydając 2 mln zł na reklamę online cieszą się z osiągnięcia CTR 4% (z czego 2% kliknęło przypadkiem).

Rekordowy wynik pokazuje, że tradycyjne podejście w nowym medium ma się dobrze, a niewiele firm jest w stanie efektywnie wykorzystać internet w komunikacji z klientem. Efektywnie to nie znaczy - kupować uwagę klientów wydając pieniądze na banery.
Internet to jedyne medium, które pozwala osiągać drastycznie lepsze efekty przy drastycznie mniejszych budżetach.

Z tej okazji przypomniał mi się post w Creating Passionate Users i taka tabelka(na powiększeniu lepiej się czyta):

wtorek, 27 maja 2008

"Social object", czyli o co chodzi w społecznościach

Kiedy nawet producent sznurówek przychodzi do Ciebie z zapytaniem: "Czy możecie nam stworzyć taką - no wiecie - społeczność internetową?", człowiek zaczyna się zastanawiać... No dobra w takim razie jaka jest mechanika tego wszystkiego? Czy społeczność w internecie można stworzyć wokół każdego tematu? Wokół każdej marki?

Ja w takim momencie szukam "social object". Znalezienie go to moim zdaniem podstawa. Nie ma "social object" - nie ma społeczności.
Teoria "social object" została ukuta chyba przez Hugh Macleod'a. Odnosi się do niej także Jyri Engestrom a propos microbloggingu.

Chcesz zbudować społeczność? Zastanów się więc czy:
  • to wokół czego chcesz ją zbudować możesz w prosty i zrozumiały sposób zdefiniować?
  • ludzie o tym chcą rozmiawiać lub integrować się wokół tego?
Czy skarpetki mogą być "social object"? Pewnie tak. Pomyśl co zrobić by ludzie traktowali je jak coś więcej niż tylko skarpetki...

czwartek, 15 maja 2008

Brand Tagi

Pewnie już to widzieliście. A jeśli nie to koniecznie spróbujcie. Brand Tags to prywatny projekt Noah Brier'a, który na swoim blogu opisuje ciekawe szczegóły związane z tym niezwykłym projektem.
Sprawa jest prosta: podaj jedno słowo opisujące markę, a potem następne, i następne. I zobacz koniecznie jakie słowa podawali inni.
Dla mnie zaskoczeniem było to, że bez namysłu podawałem słowa, które przychodziły mi do głowy w związku z wybraną marką i okazywało się, że odpowiadałem w wielu przypadkach jak większość. (sooo lame ;))

Ten prosty mechanizm to skarbnica wiedzy dla marketerów:

Jakim słowem opisałbyś swoją markę?

A teraz sprawdź jak zrobili to Twoi klienci.

Jakieś wnioski?

sobota, 10 maja 2008

Lepsze znane błędy, niż zmiany

Po powrocie z rejsu nie zaglądałem do bloga. Pierwszym powodem była wiosna (w końcu!!!). Drugim - świetna lektura jedynego w swoim rodzaju Setha Godina. Książka po polsku nazywa się "Teraz małe jest wielkie" i można ją kupić tu i tu.
Niemal w każdym rozdziale gdzieś w mojej głowie słyszę znany mi głos: "Tak! No jasne!".
Jedną z ostatnich rzeczy jakie przeczytałem była lista kłamstw jakie powtarzają konsumenci, aby podtrzymać status quo (wybrane):

1. Nielegalne kopiowanie hamuje powstawanie nowej muzyki i filmów (zauważmy, że nie wspomniałem o przemyśle muzycznym i filmowym).
2. Nie można założyć firmy bez wsparcia inwestora venture capital lub pokaźnej pożyczki z banku.
3. Ciężka praca na rzecz szefa i wykonywanie poleceń to najlepszy sposób na rozwój kariery.
4. Tradycyjne fermy przemysłowe należy wspierać z pieniędzy podatników.
5. To, kogo się zna, jest ważniejsze niż to, co się robi.

Do tej listy dodałbym:

6. Lepiej pozostać przy starych, znanych błędach i niedogodnościach, z którymi już nauczyliśmy się radzić.
7. Działania marketingowe, które nie przynoszą bezpośrednich, mierzalnych korzyści to pic na wodę. Najważniejsza jest sprzedaż.
8. 2 mln złotych wydane na kampanię w internecie z CTR na poziomie 3,5% to świetny wynik.

Przyjmowanie tych założeń pomaga nam w funkcjonowaniu w świecie, w którym innowacja jest odbierana jako ekstrawagancja i - zazwyczaj zbędne - ryzyko.