wtorek, 21 października 2008

Testowanie pomysłów VS. wielkie działa i wielkie budżety

Kryzysowa sytuacja na rynku skłania do refleksji. Słychać też głosy wieszczące pękanie baniek w internecie. „Słyszałeś przecież o Hoopla.pl!” – powiedział niedawno mój kumpel interesujący się giełdą i inwestycjami.

Mam dla Was komunikat: Nie panikujcie! Przyszedł czas na zdrowe otrząśnięcie się.
(lub jak pisze Jacek Gadzinowski: „Koniec z irracjonalną wybujałością” – trochę zbyt wybujały tytuł jak dla mnie ;))

Czas zdać sobie sprawę, że Internet trochę zmienił zasady gry. Pierwsza z nich brzmi:
Testowanie jest tańsze od planowania.
Planowanie kosztuje czas (bo trwa) i pieniądze (no bo ktoś musi planować, a ktoś zatwierdzać, albo i nie). Popatrzcie na strategię Agory. Robią rozpoznanie bojem. Chyba nie przesadzę jeśli powiem, że mają kilkadziesiąt serwisów tematycznych. I mówimy tu o naprawdę niszowych tematach. Przykład:
Plotek.pl – plotki ze świata gwiazd i celebrytów mainstreamu
Kotek.pl – plotki ze świata gwiazd i celebrytów dla dziewczynek do lat 13
„To się przecież pokrywa!” - zakrzyknie ktoś z tłumu. Nie! Tak mogło by się zdawać, ale tak nie jest. Początkowo wszystkie plotki były w plotek.pl, ale redaktorzy obserwując zainteresowanie poszczególnymi tematami i rozmawiając z czytelnikami doszli do wniosku, że warto spróbować ruszyć z innym serwisem. I tak powstał kotek.pl.
Niewielkie nakłady, szybkie reagowanie, zaangażowanie czytelników – sukces w sieci!

Nie ma lepszego sposobu na naukę w internecie. Zapomnijcie o badaniach fokusowych, jeśli szukacie sukcesu w internecie. Chcecie sprawdzić czy coś się podoba – zróbcie to najmniejszym kosztem i zbierajcie feedback. Internet jak żadne inne medium nadaje się do bezpośredniej komunikacji z konsumentem! Patrzcie jak robi to Dell czy Starbucks.

Chciałbym, żeby to co napisałem było oczywiste. Nie jest. (chyba dlatego to piszę :)).
Zarówno duże korporacje, jak i niewielcy przedsiębiorcy popadają w pułapkę planowania i analiz. Próbują antycypować co się spodoba, a co nie.
„Naprawdę trudno projektować z wykorzystaniem grup fokusowych. Zazwyczaj ludzie nie wiedzą czego chcą dopóki im tego nie pokażesz” – Steve Jobs
„Nie ważne jak dużo planujesz i tak w około połowie przypadków będziesz w błędzie. Więc nie rób „paraliżowania przez analizowanie”. To tylko spowalnia Cię i podkopuje morale.” – „Getting Real” zespół 37signals.com

Internet to nie matematyka czy fizyka jądrowa. Tu nie da się szczegółowo zaplanować jak coś ma zadziałać, uruchomić to i pójść na herbatę i ciastka. Projektowanie serwisów czy aplikacji to projektowanie doświadczenia użytkownika. Wymaga wyczucia, otwartości i chyba trochę odwagi. Trzeba wyjść z laboratorium i podnieść przyłbicę. Ale uwaga: tam jest życie!
„Uratowani! Uratowani! Patrz! Bociek! Jak on żyje to my też możemy!” (aby zrozumieć o co chodzi w web 2.0 najlepiej przewiń od razu do 7:50)




To nie kryzys. To początek!

4 komentarze:

  1. Nawet się zgodzę.

    Chociaż z drugiej strony wrzucanie czegoś do Internetu na szybko też nie zawsze się sprawdza.

    Ostatnio chciałem kupić ofertówki w sklepie internetowym w fazie beta. Okazalo sie ze serwis jest w fazie alfa raczej: nie dzialalo nawet logowanie się (!), pozniej okazalo sie ze nie wspierają płatności online (!). W koncu zrezygnowalem.

    Czym wiecej chce sie robic w internecie tym wiecej wychodzi rzeczy ktorych jeszcze w nim nie ma
    OdpowiedzUsuń na zawsze
  2. OK. Jeśli mamy przejść od ogółu do szczegółu...

    Zgadzam się, że jeśli chodzi o pieniądze: e-shop, czy nawet system bankowy - muszą być profesjonalne pod względem bezpieczeństwa transakcji.
    Ale z drugiej strony fachowcy bez problemu to zrobią. Tutaj nie ma potrzeby eksperymentować (no może z user experience). Wręcz ważne jest, aby zastosować odpowiednie stnadardy...

    Podobnie jeśli chodzi o aplikacje i systemy, od których ma np. zależeć zdrowie pacjentów lub start rakiety :)
    OdpowiedzUsuń na zawsze
  3. Oczywiście, że testowanie jest najlepszym sposobem weryfikacji pomysłu czy projektu.

    Istotą są tu raczej zasoby i świadomość. Zasoby technologiczne i zasięgowe. Agora, która posiada i jedne i drugie, nie ma większego problemu z odpaleniem jakiegokolwiek klona na tym samym czy podobnym silniku. Wiele ich to nie kosztuje. Zasięg też nie jest problem i w krótkim czasie mogą wykorzystać (już posiadany) traffic do testów na żywym organiźmie. W przypadku posiadania zasobów faktycznie koszty są relatywnie małe. Natomiast w przypadku firm, które zaplecza takiego nie posiadają, każda próba testów wiąże się z kasą. Wypuszczenie najlichszej wersji beta to też koszt.

    Co do świadomości natomiast...
    Przekonanie firmy, że warto wyłożyć kasę na testy, to jest dopiero wyzwanie.

    Reasumując: testowanie jest luksusem, na który niewielu stać. Gdyż albo nie mają na to środków, albo nie mają wiedzy.

    Co dają testy?
    Ostatnio odpaliliśmy prosty serwis na 72 godziny, po to... żeby go za chwilę zdjąć. Co zyskaliśmy? Wnioski. I to było cenne.

    okta
    OdpowiedzUsuń na zawsze
  4. Przykład Agory niezbyt szczęśliwy - właśnie wyleciało stamtąd 300 osób, głównie z portali... Zdecydowany przerost kosztów, ilości serwisów i ilości redaktorów w stosunku do generowanych przychodów

    pozdro zafryki
    OdpowiedzUsuń na zawsze