Jeszcze w liceum zacząłem treningi Aikido. Wymiękłem po zwichnięciu nadgarstka na trzecim. Zapamiętałem jednak, że w tej sztuce walki spryt polega na wykorzystaniu siły przeciwnika. Umiejętna technika pozwala uzyskać świetnie wyniki przy niewielkim wysiłku. Czy nie to samo robią właśnie marki obecne w prężnie działających społecznościach? Czy to nie jest takie brand-aikido?
Oczywiście nie każda marka robi to z wdziękiem. Niejedna dostaje po nosie. Ale kto powiedział, że brand-aikido to łatwa sztuka?
Jednego jestem pewien. Nawet krótka przygoda, która kończy się porażką uczy nas więcej, niż pozostanie w domu.
7 komentarze: