Jeszcze w liceum zacząłem treningi Aikido. Wymiękłem po zwichnięciu nadgarstka na trzecim. Zapamiętałem jednak, że w tej sztuce walki spryt polega na wykorzystaniu siły przeciwnika. Umiejętna technika pozwala uzyskać świetnie wyniki przy niewielkim wysiłku. Czy nie to samo robią właśnie marki obecne w prężnie działających społecznościach? Czy to nie jest takie brand-aikido?
Oczywiście nie każda marka robi to z wdziękiem. Niejedna dostaje po nosie. Ale kto powiedział, że brand-aikido to łatwa sztuka?
Jednego jestem pewien. Nawet krótka przygoda, która kończy się porażką uczy nas więcej, niż pozostanie w domu.
Aikido to przede wszystkim sztuka samoobrony, praktycznie nie zawiera żadnych form ofensywnych.
OdpowiedzUsuńMarki są ofensywne. Przyczepiają się jak małe rybki do wielkiego wieloryba, żeby przepłynąć z nim spory kawałek dla własnej korzyści (co nie oznacza, że jest to złe...).
pozdr,
okta
@mole: na Aikido znam się mało (3 treningi w liceum ;)). Aczkolwiek wydaje mi się, że skojarzenie jest dość trafne.
OdpowiedzUsuńTwoje z rybkami też jest cool!
Tylko, że podkreślasz "żerowanie" marek. Widzisz. Moje osobiste zdanie jest takie, że fakt, że marka chce "przepłynąć spory kawałek dla własnej korzyści" to tylko połowa prawdy. Druga połowa jest taka, że wieloryb też czerpie z tego korzyści. Tylko jeśli obie strony mają z tego profity (różniaste) to połączenie ma szanse na przetrwanie i sukces...
Ej, Paweł ja bym to ujął inaczej. Na sztukach walki znam się trochę lepiej :) i widzę to raczej tak. Ani Aikido ani inne formy walki. Porównanie do walki (czyli albo ja ciebie albo ty mnie)nie bardzo. Pasuje mi do tracyjnego podejścia do e-marketingu. W tym przypadku jeżeli już, to capoeira. Czyli bliżej tańca i wspólnego "fanu"
OdpowiedzUsuńwww.youtube.com/watch?v=3FtmM4iTALE
Let's Brand Capoeira!!!
Nie do samej istoty tekstu, ale co do aikido i capoeiry słówko. Czy traktowanie tych aktywności jako stylów walki nie jest zbytnią przesadą ? Jest to forma aktywności ruchowej, widowiskowa, ale czy ma duż o z walką wspólnego ? Ile zawodników wywodzących się z aikido walczy w K1 czy MMA? Nie mówię już o walkach w niższych federacjach, gdzie często są to zwykłe nawalanki w klatce.
OdpowiedzUsuńOdnośnie uwag Stanisława.
OdpowiedzUsuńNie skupiałbym się na takim szczególe jak nazewnictwo samo w sobie (zainteresowanych odsyłam np. do http://pl.wikipedia.org/wiki/Sztuki_walki). To czy gość karateka leje gościa od aikido (czy tam na odwrót) gdzieś na ulicy, nazwiemy walką, napierdalanką czy aktywnoscią ruchową jest mało istotne.
A swoją drogą porównanie Pawła okazało się na tyle inrtygujące (słuszne czy nie), że obudziło w facetach instynkt sportowców (że Stanisław sportowiec to wiem od Maka) i zrzuciło meritum zagadnienia zupełnie na inne tory... ;)
PS. Paweł , nie mogłeś użyć czegoś bardziej neutralnego? huby i sosny np.? ;)
Zacząłem czytać książkę "Groundswell" Li i Bernoffa z Forrester Reasearch. Książka jest przewodnikiem i swego rodzaju instrukcją działania w social media. Rozdział 2 tej książki nazywa się "Jujitsu and the technologies of groundswell".
OdpowiedzUsuńhttp://stempniaked.blogspot.com/2008/10/brand-aikido-2-jujitsu.html
Co wcale nie oznacza, że porównanie autorów jest trafne. Sztuki walki, (jakkolwiek nazywane)to gry o sumie zerowej. Ktoś wygrywa, a ktoś przegrywa. Autorzy użyli tej metafor w kontekście wykorzystania przez jedne podmiot potencjału innego podmiotu w formie niedestruktywnej. I tylko tyle. Więc nie jest to nawet symbioza.
OdpowiedzUsuń