Social Media w branży moto: rewiry dużych chłopców

Artykuł ukazał się pierwotnie w raporcie Social Footprint w marcu 2015. 

Rewiry dużych chłopców

Wbrew poprawności politycznej, stereotypy znajdują potwierdzenie w statystykach social mediowych – branża moto to miejsce dla dużych chłopców. Odzwierciedla to demografia osób, które lubią marki samochodowe na Facebooku, jak i osób, które wchodzą w interakcję z treściami na nich publikowanymi.

Samo określenie „duzi chłopcy” potraktujmy jako termin parasolowy i „transgenderowy”. Taki, który pozwoli nam przyjrzeć się tej grupie bez uprzedzeń i pochopnych ocen.
A więc, czy znasz jakiegoś dużego chłopca? Pomyśl.

To, co duzi chłopcy lubią najbardziej

Duzi chłopcy nie wymagają od świata wiele. Ich potrzeby są jasno zdefiniowane – oni wiedzą co, jak i kiedy lubią i chcą by ich życzenia zostały spełnione. Duży chłopiec jest w każdym z nas.

Co zatem lubią duzi chłopcy? Samochody! Jakie? Szybkie! Widać to wyraźnie po liczbie osób, które angażują się w interakcję z treściami publikowanymi przez takie strony jak Audi, BMW, Mercedes czy Alfa Romeo. To marki, które w Polsce mają od lat rzesze wielbicieli – bo przecież nie tylko właścicieli – wśród których budzą szczere emocje, wyrażane ilością reakcji. Grafika zawierająca wizerunek auta, to w takim przypadku przepis na treść skazaną na sukces. Uzupełnienie opisu nazwą modelu i podstawowymi informacjami technicznymi w wystarczający sposób porusza wyobraźnię odbiorcy. Nie bez przyczyny większość reklam i innych treści motoryzacyjnych sprowadza się do jednego – dobrego zdjęcia (ewentualnie video) produktu!

Po pierwsze: biznes

Przykucie uwagi, wywołanie reakcji nie jest więc sprawą bardzo skomplikowaną. A im bardziej atrakcyjny produkt, tym łatwiej wywołać emocje. Ale to tylko jedna strona medalu. Emocje, zaangażowanie i interakcje wokół treści publikowanych w mediach społecznościowych marek samochodowych nie zawsze idą w parze z określonymi celami biznesowymi. Największym wyzwaniem, jakie staje więc przed osobami zarządzającymi obecnością marki w mediach społecznościowych, jest przekucie zaangażowania w akcję. Proces zakupowy w branży moto jest relatywnie długi, a internet, w tym social media, są jednym (coraz istotniejszym) z etapów tego procesu.

Jakie więc konkretnie cele operacyjne stawiamy sobie zarządzając obecnością marki Peugeot w mediach społecznościowych? I znowu, jest to dość proste: 1. zainteresować konsumenta konkretnym modelem lub jego elementem na stronie produktowej, 2. zachęcić do zapisania się na jazdę testową. To, jak te cele osiągamy to naturalnie sprawa bardziej skomplikowana. Odpowiednio skomponowana treść publikacji czy właściwe targetowanie promocji na Facebooku to jedne z ważniejszych, ale nie jedyne czynniki sukcesu.

Gentleman na drodze i Peugeot 308

Jedna z ostatnich kampanii promujących model Peugeot 308 trwała ponad 7 miesięcy i wykorzystywała kilka kanałów komunikacji, które wspierając się nawzajem pozwoliły osiągnąć wymierne rezultaty. Akcja „Gentleman na drodze” miała swoją główną oś na blogu czasgentlemanow.pl. Facebook stanowił „wzmacniacz”, dzięki któremu docieraliśmy do określonych grup czytelników z każdą publikacją, a dedykowany microsite z newsletterem pozwolił nam zbudować relację z najbardziej zainteresowanymi akcją potencjalnymi klientami. Dzięki kompleksowemu monitoringowi czynności wykonywanych przez użytkowników wiemy, ilu z nich zapisało się na jazdy testowe, a także ilu finalnie stało się posiadaczami promowanego modelu 308.

Sekret udanego związku

Na początku tego artykułu trochę skłamałem. No dobrze, nie powiedziałem całej prawdy. Duzi chłopcy lubią szybkie, niezobowiązujące interakcje (nadal mówimy o social media). Jednak zdobycie ich zaufania, zaproszenie do dłuższego romansu, którego finałem może być zwią… zakup – to jest prawdziwe wyzwanie branży moto w social media.

„Polski” robot rozdaje kwiaty na ulicach Japonii…

… z okazji Dnia Kobiet. Czy słyszeliście o tym w TV 8 marca? A może na Facebooku? Też nie? No właśnie… Ale od początku.

„Polski”, bo choć produkcji japońskiej to złożony przez Polaków – dzielnych vloggerów (Krzysztof Gonciarz i jego Wybuchające Beczki), którzy postanowili przeżyć kilka tygodni w Japonii.
Nutkę romantyzmu dodaje fakt, że robot na pierwsze dostał Lem. Słodkie, ujmujące, jak tu ich nie lubić. Ale co oni tam w ogóle robią? Czytaj dalej „Polski” robot rozdaje kwiaty na ulicach Japonii…

Facebook nie umiera nigdy – opinia

Przewidywanie kiedy skończy się Facebook jest modne mniej więcej od momentu kiedy okazało się całkowicie oczywiste, że nie ma konkurencji w kategorii serwisów-społecznościowych-codziennego-użytku. Każdy wiesz spodziewa się prawdopodobnie, że już zaraz będzie mógł napisać (no właśnie, gdzie? na Twitterze?) „mówiłem, że tak będzie już w 2010”.

Może w takim wieszczeniu końca czegoś jest coś seksownego? Aura eksperta, który wie więcej niż inni. Kuszące ;). Wygląda na to, że dzięki takim opiniom dość łatwo zwrócić na siebie uwagę. Tak jak „amerykańscy naukowcy” z Princeton przewidujący odejście 80% użytkowników Facebooka do roku 2018.

Na jakiej podstawie prognozują naukowcy i co o tym sądzę wypowiedziałem się dla Wirtualnych Mediów 27 stycznia 2014 roku: Czytaj dalej Facebook nie umiera nigdy – opinia

Godzina programowania 2013

„The Hour of Code 2013” to inicjatywa w ramach tygodnia Nauk Komputerowych i trwa od 9 do 15 grudnia. W USA trwa, ma się rozumieć.
Ci biedni Amerykanie. W 90% ich szkół nie uczą programowania. Trzeba takich organizacji non profit jak Code.org i wspierających je Microsoft czy Google, żeby to zmienić. Czy im zależy? Chyba tak. Bo Code.org szacuje, że w 2020 roku w USA zabraknie 1.000.000 (słownie: milijona) głów do pracy w przemyśle komputerowym (badanie Code.org > kliknij tu).

Zależy też Obamie, który Czytaj dalej Godzina programowania 2013

Blogerzy i kasa, czyli o zarobkach w blogosferze

Do tej notki natchnął mnie artykuł w wyborcza.biz pod tytułem „Kto rządzi polską blogosferą”. Autor pisze:

„Jak najlepiej rozreklamować auto? Wsadzić do niego blogerów i dać im wolną rękę. A więc maj, Bałkany i ich troje – Fashionelka, Segritta i Kominek. Wybrali chorwacką wyspę Krk. A po drodze dzielili się wrażeniami na blogach. W sumie – kilkadziesiąt wpisów i kilkaset tysięcy czytelników. Barwnej i nienachalnej promocji Peugeota 208. Minął rok, a ta kampania wciąż uchodzi w social mediach za najlepszą.”

„Uchodzi w social mediach za najlepszą.” To miła opinia dla osoby odpowiedzialnej za przygotowanie koncepcji akcji (wspólnie z Adamem Marcem i Tytusem Klepaczem, kiedy jeszcze wszyscy trzej pracowaliśmy w Euro RSCG – obecnie HAVAS) i jej realizację. Tak, to był kawał dobrej roboty.

O co chodziło w akcji i, częściowo, jej efekty możecie poznać w krótkim video case study:  Czytaj dalej Blogerzy i kasa, czyli o zarobkach w blogosferze

Gimbaza nie kuma internetu

Jestem już w takim wieku, że czasem w restauracji w rozmowie z kelnerem/kelnerką łapię się na stwierdzeniu „Jaka uprzejma młoda osoba”. Poza osobistą tragedią z tym związaną, zastanawiam się nad tym, czy młodzi ludzie w Polsce potrafią wykorzystać możliwości jakie dają nowe technologie. Myślę w szczególności o wykorzystaniu urządzeń podłączonych do internetu w celu rozwijania pasji, tworzenia treści, budowania relacji z innymi ludźmi, uczenia się… Czytaj dalej Gimbaza nie kuma internetu

Marketing i blogi w Polsce. Dobrze jest, czy jeszcze nie?

Mam wrażenie, że w tym roku wydatki na działania na blogach są zdecydowanie większe, niż w poprzednich latach. Nie mam na to papierów. Ale być może takie wydarzenia, jak publikacja casebooka z działaniami marketingowymi w blogosferze, potęgują to przeczucie.
Więc jest tak, że rzeczywiście (A)kcje nabierają coraz większego rozmachu, (B)logerzy mają coraz bardziej profesjonalne nastawienie i przyjemniej i ciekawiej się z nimi współpracuje, ale (C) blogosfera jest dość płytka poza kilkoma „branżami” (np. fashionistki, blogi kulinarne) co może doprowadzić dość szybko do „przeciążenia materiału” i zwykłego reklamowego cluttera na blogach.

Więc jak to jest z tymi działaniami reklamowymi na blogach? Polecam sprawdzić w casebooku u Natalii Hatalskiej, która w jego wydanie włożyła naprawdę dużo wysiłku. Warto było!

„Działania reklamowe w blogosferze: casebook”

P.S. Tak. Na zdjęciu poniżej wycinek ze mną na gościnnym występie w casebooku Natalii. Kilka ciekawych danych na temat kampanii nowego Peugeota 208 w blogosferze, do której miałem przyjemność współtworzyć koncept i odpowiadać za realizację.

Co było pierwsze? Fan, czy klient?

„It’s undeniable that a marketer wants to understand their best customers, their biggest fans who will become their brand advocates. … So the notion of what’s the value of the fan, we have very specific metrics around that — Nielsen and ComScore both studied this. Starbucks know fans spend 8% more when they go into Starbucks. Bing knows that fans do 60% more searches. American Express knows fans spend 28% more on small businesses.”



Dobre pytanie zadał Gareth Kay: (parafrazując) Czy to jest tak, że fanami zostają osoby, które były skłonne wydawać więcej zanim zostały fanami? Czy jednak na zwiększone wydatki w jakimś stopniu wypłynął fakt bycia fanem na Facebooku?


A ja się zastanawiam czy nie wystarczy skupić się na fakcie, że możemy budować relację z konsumentami, którzy ciut więcej niż przeciętnie wydają na nasze produkty, którzy ciut bardziej niż przeciętnie je lubią i chcą polecać innym…

WTF Poland, srsly?

Dwa dni temu trafiłem na film promujący Polskę. Pomyślałem, że to odgrzebana przez kogoś produkcja sprzed kilku lat. Dziś dowiedziałem się z tego artykułu, że to film promujący polską prezydencję. Na dodatek nie wiadomo, czy wizerunek gwiazd został wykorzystany zgodnie z prawem. 

A sama produkcja w dwóch słowach: prosta (w złym tego słowa znaczeniu) i tandetna.

Prosta(cka), bo to krótkie i wyrwane z kontekstu komentarze znanych osób, że ktoś z ich rodziny jest Polakiem, czy ma wielu znajomych z Polski. Sory, ale ja nie kumam jak ma to promować Polskę. Podbudować polskie kompleksy – może. Ale dla kogo ma być ten film?

Tandetna, bo wykonanie tego dziełka jest poza krytyką. Można odnieść wrażenie, że to składanka zrobiona przez jakiegoś studenciakagimnazjalistę. Nie, to zrobił ktoś na zlecenie MSZ. Chociaż… może to się nie wyklucza nawzajem.

Jak dla mnie genialną promocją kraju przez znane osoby są filmy z serii „Inspired by Iceland”. Znajdziemy tu wypowiedzi Terry Jonesa, Viggo Mortensena, Eli Rotha czy Yoko Ono. Nie są to gwiazdy pierwszej ligi, ale ich wypowiedzi są w stanie przekonać mnie do tego, że Islandię warto by kiedyś odwiedzić. Są: prawdziwe, emocjonalne, bardzo personalne, niewyreżyserowane (przynajmniej mam takie wrażenie).

Viggo Mortensen is inspired by Iceland from Inspired By Iceland on Vimeo.

Jak produkcje typu „Polska? Tak!” budują wizerunek Polski? Hmmm… Mi uzmysłowiło to fakt, że polski MSZ zadowala amatorski poziom wykonania zleceń i brak odpowiedzi na strategiczne pytanie „po co?”.